Tego się właśnie obawiałem: to bardzo ciekawy album, ale też bardzo smętny. Z jednej strony - zespół ma zamiłowanie do eksperymentowania i skupiania się na detalach, a do tego fantastyczną sekcję rytmiczną, która nadaje wielu utworom subtelną dynamikę, ale z drugiej - tak na oko większość płyty to bardzo łagodne, usypiające, trochę psychodeliczno-oniryczne ballady. Z początku byłem podekscytowany, ale im dalej, tym gorzej. Trzeba będzie chyba zabrać ten album kilka razy do tramwaju - może się z nim oswoję.
Pitchfork:
Veckatimest
Pitchfork:
Veckatimest
0 komentarze:
Prześlij komentarz